NASZE DZIECI

Strona prowadzona przez Stowarzyszenie na rzecz dzieci, młodzieży i dorosłych osób niepełnosprawnych "Ożarowska"  

   

  MENU :::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

 Strona główna

 Aktualności

 BOSK

 WandaFonds

 Mózgowe porażenie dziecięce

 Prawo dla niepełnosprawnych

 Wolontariat

 Pedagogika

 Pomoc społeczna/Praca socjalna
 Dla dzieci
 Zainteresowania
        Literatura

 Księga Gości

 Najczęściej zadawane pytania

 Linki

 Kontakt

 Stowarzyszenia rodziców 

 Nasi redaktorzy
 Druki do pobrania
 

 

 Wiersze Bolesława Bryńskiego

 

 

„silny strumień światła”

 

           poecie  skońca  XX wieku

 

NIC!

 

kiedy nie ma świata

i nie ma nas

nie ma także pragnień

nie ma też spełnienia

nie ma blasku

zniknął czas

jest pustka

 

nie

pustki też nie ma

 

                                  Bolesław Bryński

 


 

 

„silny strumień światła”

 

smuga

 

stoję w centrum miasta

w tłumie dnia

krzyczącej chwili

 

smuga słońca

przeszywa mnie

na wskroś

 

lecz nie jestem promieniem

nie jestem promienny

   

jestem rzeką

jestem ogniem

jestem żarem

 

w świecie

w mieście

 

                                  Bolesław Bryński

 


 

 

„silny strumień światła”

 

przestrzeń

 

sądzę że przestrzeń

jest tylko złudzeniem

 

wszak zdarzenia

dzieją się jednocześnie

 

jest raczej tęsknotą

bezczasem
    milczeniem

 

może łzą

 

                                  Bolesław Bryński

 


 

 

                                                        „silny strumień światła”

+  +  +

 

bo życie nasze

życie nasze

jest ciągłym poszukiwaniem

poszukiwaniem

smaku rajskiego jabłka

oddechu wieczności

siebie

ciepłej dłoni

słowa

światła

                                  Bolesław Bryński

 

 

 

"Listy do...” – Bolesław Bryński

---------

Mówią że dłońmi

niepodobna wyrazić

koloru człowieczych myśli

że ich barwy

toną w opuszkach palców

i że jeśli jakikolwiek kolor

co w nich błądzi

ginie w nadgarstkach

 

Ktoś odpowie rzeczowo:

dłonie mogą wyrastać

wprost z ludzkiego mózgu

i dla przykładu

zaznaczy to na płótnie

w czerwonoczarnych

albo w żółtobiałych smugach

i bez wątpienia będzie miał rację

niepodważalną rację

czyż nie?

 

Ludzkie dłonie

pukające w bębenek

nie kłamią

ich palce muskając spiesznie

struny wiolonczeli

są strumieniem myśli

a sunąc ciepło po wytęsknionym ciele

promieniują

---------

 

     „Listy do...” – Bolesław Bryński

 

List Trzydziesty

 

Nie skrywaj swych oczu pod powiekami

nie zsuwaj warg w krwawym uścisku

 

spójrz na mnie

 

kimkolwiek jesteś

wiem że marzysz

by wtulić swą twarz

w ciepłe

puszyste dłonie

wytęsknione dłonie

 

i nie kłam uparcie

że nie chcesz już tak

zostać na wieki

 

zapomnieć

o stanie konta w banku

samolocie co zginął w chmurach

z ważną przesyłką

z firmy do firmy

niezawinionym milczeniu


 

„Listy do...” – Bolesław Bryński

 

List Trzydziesty Pierwszy

 

A ty zatańcz

zaaaataaańcz

ze swym synem

w blasku słońca

tak

po prostu

w blasku słońca

to nic wielkiego

poza tym

że ten  fakt

wtopi się w jego twarz


 

 „Listy do...” – Bolesław Bryński

 

List Trzydziesty Drugi

 

Rozjaśnij się i we mnie dniu

co bielisz się na zwolna na nieboskłonie

wpłyń w me powieki

uderz w tęczówkę

 

Mówią że jasność twa

jednorodną ma praprzyczynę

 

– ha to dobrze

tym większy jej sens –

 

Roztul się we mnie dniu

czułością

co splata kochanków

lub ciepłem dłoni

muskającą twarz konającego

spraw by noc

która wtopiła mnie w ciemność i sen

utonęły w nich

 

Rozśpiewaj się we mnie dniu

nie tylko wdzięcznym tiruleniem ptaków

lecz i monotonnym szumem miast

powtarzalnością ludzkich czynów

spełnianych w pośpiechu

 

– ta monotonia

ta powtarzalność i pośpiech

 

„Listy do...” – Bolesław Bryński

 

jest życiem

ludzkim życiem –

 

Wypełń mnie budzący się dniu

nieustającą nadzieją

że właśnie w tobie

ktoś z trwającej monotonii

uczyni piękno

cudniejsze od piękna
     istniejącego


 

„Listy do...” – Bolesław Bryński

 

---------

 

Samotna Kobieta zazwyczaj

budzi się z lękiem rano

jedząc pośpiesznie śniadanie

głaszcze czule kota

myśli o niedobrym szpinaczu

który musi znaleźć
     gdy wejdzie do biura

 

podły

taki nieduży

a rozrósł się

do niebotycznych rozmiarów

 

Wychodząc z pracy

niesiona zrazu

kiepskim dowcipem szefa

w  supermarkecie kupuje

chleb wino i kwiaty

 

Wieczorem w mieszkaniu

po miałkim obiedzie

siedząc w fotelu

ogląda serial seriali

tuląc do twarzy kota


 

„Listy do...” – Bolesław Bryński

 

Późną nocą zasypia

z kroplą wina w ustach

          -

 

Samotny Mężczyzna

budząc się rano

klnie świt

jedząc śniadanie

pokazując swemu psu

środkowy palec dłoni

 

Myśli:

kurczę

nie dość że muszę

dymać godzinę do firmy

to jeszcze mam się użerać

z byle palantami

 

Po pracy

w supermarkecie kupuje:

chleb dżem i dużą zgrzewkę piwa

ścinając wzrokiem młode laski


 

.„Listy do...” – Bolesław Bryński

 

Wieczorem w mieszkaniu

po miałkim obiedzie

siedząc w fotelu

targa za uszy psa

mówiąc przyjaźnie:

ty głupolu

patrząc w tańczący ekran

 

Późnym wieczorem

wlewa butelki piwa do wanny

i tonie w niej

 

 

---------


 

 

Myśląc o wielkim wybuchu

z którego – podobno! – powstał

wszechświat wyobrażam

sobie źdźbło

trawy w lecie na łące

 

źdźbło trawy

– ot – wyświechtana

metafora

którą się zwykle

podpierają

nieudaczni poeci

 

wyobrażam sobie

nie zważając na przepływ

czasu

wyobrażam i upieram się

że istotnie to źdźbło jest

pośród wielu, wielu innych

 

czuję jego smukłość

opuszkami palców

widzę jego zieloność

 

nachylam ku niemu

swe ucho Z nadzieją

że usłyszę z jego wnętrza

może już tylko

pogłos stworzenia

10 stycznia 2007

12 stycznia 2007

Bolesław Bryński